26.06.2015

My sun ... 123

Godzina za godziną. Minuta za minutą. Sekunda za sekundą. Gotowa rozwalić wszystko co stanie mi na drodze - biegłam. Nie obchodził mnie mrok, który w tej chwili panował, nie obchodził mnie wiatr który stawał się coraz zimniejszy. Obchodziło mnie to że biegnę. Ciemność stawała się coraz bardziej przerażająca, jednak ja nie dawałam za wygraną, biegłam dalej. Ulica za ulicą, znak za znakiem. Metry i kilometry przychodziły łatwo. Nie męczyłam się, to było idealne. Chwila oddechu, świeże powietrze, czerwone policzki... STOP! Nagłe uderzenie wyrwało mnie z przemyśleń. Ból rozszedł się po całym mym ciele. Spojrzałam w górę... Stał przede mną brunet. Niebieskie oczy. Wielki uśmiech. Aleks. Uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Hej - powiedział pierwszy.
-Hej - odsunęłam się. Aleks. Samo jego imię w mojej głowie sprawia że tonę. Jego czarujące spojrzenie wypala mi teraz oczy. Tak dawno się nie widzieliśmy.


-Co tu robisz? - spytał pierwszy. 
-Równie dobrze mogę zapytać o to Ciebie - spojrzałam  w dół. Moje trampki stały się nagle tak ciekawe... 
Nie widziałam go bite dwa lata a tu nagle wpadamy na siebie. Jego wzrok sprawiał że wariowałam. Chciałam uciec, zapaść się pod ziemię i nigdy nie zostać znalezioną. 
-Spytałem pierwszy- jego rytmiczny głos sprawił że uśmiechnęłam się.

-Jak możesz!?- zaczęłam się wiercić na łóżku, jego wzrok sprawiał że spadałam w dół.
-Normalnie- wystawił mi język.
-Nie normalnie! Przestań! - usiadłam po turecku z myślą że już przestał, jednak tak niestety nie było. Chłopak wpatrywał się we mnie intensywnie ze swoim chytrym uśmieszkiem i maślanymi oczami. Tonę...

 Godzina za godziną. Minuta za minutą. Sekunda za sekundą. Gotowa rozwalić wszystko co stanie mi na drodze - biegłam. Nie obchodził mnie mrok, który w tej chwili panował, nie obchodził mnie wiatr który stawał się coraz zimniejszy. Obchodziło mnie to że biegnę. Ciemność stawała się coraz bardziej przerażająca, jednak ja nie dawałam za wygraną, biegłam dalej. Ulica za ulicą, znak za znakiem. Metry i kilometry przychodziły łatwo. Nie męczyłam się, to było idealne. Chwila oddechu, świeże powietrze, czerwone policzki... STOP! Nagłe uderzenie wyrwało mnie z przemyśleń. Ból rozszedł się po całym mym ciele. Spojrzałam w górę... Stał przede mną brunet. Niebieskie oczy. Wielki uśmiech. Aleks. Uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Hej - powiedział pierwszy.
-Hej - odsunęłam się. Aleks. Samo jego imię w mojej głowie sprawia że tonę. Jego czarujące spojrzenie wypala mi teraz oczy. Tak dawno się nie widzieliśmy.
-Co tu robisz? - spytał pierwszy. 
-Równie dobrze mogę zapytać o to Ciebie - spojrzałam  w dół. Moje trampki stały się nagle tak ciekawe... 
Nie widziałam go bite dwa lata a tu nagle wpadamy na siebie. Jego wzrok sprawiał że wariowałam. Chciałam uciec, zapaść się pod ziemię i nigdy nie zostać znalezioną. 
-Spytałem pierwszy- jego rytmiczny głos sprawił że uśmiechnęłam się. 

4.03.2015

Nie mam siebie nie mam nic.

Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny.Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny. Nie czytaj tego, to jest post próbny.

Followers